czwartek, 6 grudnia 2018

Christmas Time - playlista idealna na święta

grudnia 06, 2018 0

Witajcie,
wraz z Mikołajem pozwalam sobie przynieść do Waszych rąk i uszu świąteczne piosenki. Uznaję bowiem, że nastał na to idealny czas. Właśnie dziś 6. grudnia muzycznie rozpoczynam przedświąteczny okres.

Jeśli macie ochotę, zapraszam Was do spędzania oczekiwania na Boże Narodzenie przy wspólnych piosenkach, które odnajdziecie na mojej/być może naszej playliście pt. Christmas Time - Świąteczny czas.

Do zeszłorocznej listy dołożyłem kilka propozycji, dzięki czemu obecne zestawienie zawiera dokładnie 50 utworów pachnących igliwiem, pieczonymi ciasteczkami i drewnem z kominka.

Na playliście odnajdziecie świąteczne kompozycje w wykonaniu największych gwiazd estrady dawnych i obecnych czasów m. in. Roda Stewarta, Franka Sinatry, Queen, Sii, Michael Buble czy Golec Uorkiestry.

Serdecznie zapraszam do odtwarzania i dzielenia się playlistą z innymi!






Więcej o wspaniałej akcji Oli Loli New Life przeczytacie właśnie tu!




Ostatni wpis na blogu: Złota siódemka: Listopad 2018 - 7 najciekawszych piosenek miesiąca











Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)



piątek, 30 listopada 2018

Złota siódemka - listopad 2018 - najciekawsze utwory

listopada 30, 2018 0

Witajcie,
listopad praktycznie dobiegł końca, czas więc wybrać jedenastą w tym roku Złotą siódemkę, czyli zwięzły zbiór najbardziej interesujących piosenek ostatniego miesiąca. Tradycyjnie nie stawiam w swoim zestawieniu na najpopularniejsze piosenki. Są to raczej czarne konie od artystów, których możecie nie znać. Absolutnie nie oznacza to jednak, że nie warto się nimi zainteresować.

Zapraszam do przesłuchania listopadowego rankingu! :)

7. Fickle Friends - San Francisco

Spokojny kobiecy wokal płynący w otoczeniu pop rockowego muzycznego tła. Tak wygląda propozycja otwierająca Złotą siódemkę w tym miesiącu. Fickle Friends oferuje nam przyjemne granie, idealne na rozpoczęcie weekendu.



6. Julia Wieniawa - Nie muszę

Fala hejtu, jaka wylała się na tą dziewczynę po wydaniu piosenki Nie muszę, przerosła chyba oczekiwania samej zainteresowanej. Fakt, Julia Wieniawa jest ostatnio prawie wszędzie, nie znaczy to jednak, że nie może realizować się na różnych polach kariery. Jej najnowsza muzyczna propozycja, przynajmniej w wersji studyjnej, zrobiła na mnie spore wrażenie. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś tak ciekawie połączył w naszym kraju elektronikę z żeńskim wokalem (ostatnia była Natalia Nykiel i jej zeszłoroczna Discordia).



5. Mikey Mike - Strange Times

Wyniesienie na piedestał harmonijki ustnej będzie na tej stronie promowane. Sądzę, że ludzie wciąż nie doceniają tego instrumentu. Jak pięknie można wpleść go w kompozycje pokazuje nam Mikey Mike w utworze Strange Times.



4. Anitta - Veneno

Z reguły piosenki z latynoską nutą nie trafiają w moje upodobania. Nie trudno jednak zauważyć, że Veneno to perfekcyjna propozycja dla wszystkich lubiących tańczyć. Dodatkowo usłyszymy tu inny niż w 80 % podobnych kawałków beat i niepowtarzalne flety. Pora zarzucić biodrem, zwłaszcza jeśli nikt nie patrzy. :D



3. Martin Garix & Mike Yung - Dreamer 

Jeśli szukacie piosenki, od której będzie aż biła prawda - właśnie ją znaleźliście. Wokal Mike'a Yunga to coś nie do podrobienia. Pomysł na połączenie go z elektroniką od Martina Garixa mógł wydawać się szalony, lecz w tym szaleństwie była metoda. Coś niesamowitego!



2. Bednarek - Stokrotka (T. Love cover) 

Nowa wersja Stokrotki sprawiła, że przecierałem uszy ze zdumienia. Bednarek, do którego twórczości w większości przypadków mam neutralny stosunek, w swojej interpretacji przeboju T. Love pokazał klasę i muzyczne serce. Szacuneczek!




1. P.O.D. -Fly Away 

Szczyt Złotej siódemki w tym miesiącu przypadł P.O.D. Amerykańska grupa, o której niektórzy już zapomnieli wydała ostatnio nowy materiał. Na Waszą szczególną uwagę z tego wydawnictwa zasługuje utwór Fly Away będący arcyprzyjemną kondensacją najlepszych elementów stylu grupy, którą być może pamiętacie z początków XXI wieku.



Ostatni wpis na blogu: Topowe piątki #13: Dawid Podsiadło


Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)












czwartek, 22 listopada 2018

Topowe piątki #13: Dawid Podsiadło

listopada 22, 2018 0

Po dość sporej przerwie, witam Was ponownie na gruncie cyklu Topowe piątki. Trzynasta odsłona serii bynajmniej nie powinna być pechowa, a to z powodu jej bohatera, który wydaje się przyciągać do siebie same sukcesy. Jego ostatnia płyta nadal sprzedaje się najlepiej w naszym kraju, a single z niej pochodzące bezkompromisowo zawładnęły rozgłośniami radiowymi.

Dawid Podsiadło, bo o nim mowa od lat zachwyca swoim niepowtarzalnym stylem śpiewu i bycia. Dziś postaram się wybrać 5 najlepszych piosenek z repertuaru jednego z najlepszych polskich wokalistów młodego pokolenia. Moje wskazanie jest jak najbardziej subiektywne, dlatego jestem ciekaw, czy się z nim zgodzicie.

5. Pastempomat
Jedyny w piątce reprezentant albumu Annoyance and Disappointment, uznawanego przez wielu za najlepsze wydawnictwo Dawida. Piosenka z otwierającym ją keyboardem w stylu Czesława Niemena, z kilogramami makaronu w teledysku i z wielką klasą. Kto dawno nie słuchał bądź nie słyszał, nadrabia zaległości.



4. Nie ma fal
Choć przy teraźniejszej obecności Nie ma fal w eterze powinniśmy dawno mieć już dość tej kompozycji, ona za każdym razem powraca do nas i kołysze, pochłaniając nasze rozpierzchnięte myśli. Nowy Dawid ma w sobie magnetyczną moc. Wy też tak myślicie, prawda?




3. No
Pozornie prosta melodia z No zmusi Was do podążania za nią nawet na koniec świata. Po raz kolejny muszę zwrócić uwagę na rolę klawiszy u młodego wokalisty. Niewinne muśnięcia biało-czarnych płytek wydających dźwięk tworzą tu wraz z bassem i perkusją spójną całość, dla której warto muzycznie zgrzeszyć.




2. Trofea
Mój numer dwa października (zobacz: Złota Siódemka), a dziś również numer dwa wśród piosenek Dawida. Trofea to uosobienie najlepszych cech twórczości piosenkarza z x-factorową przeszłością. Mądry, smutno-dowcipny tekst, bezpardonowa nieszablonowość i dźwiękowa przyjemność, którą jesteśmy obdarowywani. Płyta Małomiasteczkowy jest jednym z najsilniejszych kandydatów do tytułu polskiego wydawnictwa roku. Przypominam, że jej recenzję przeczytacie tu lub np. na blogu prowadzonym z wielką pasją - The-Rockferry .

  

1.Trójkąty i kwadraty
Gdy człowiek słyszy początek Trójkątów... zagrany na dzwonkach ma ochotę się uśmiechnąć. Później wcale nie jest słabiej, jest wręcz równie pozytywnie i rytmicznie. Po 5 latach od premiery tej kompozycji, ona nadal zachwyca i błyszczy, jak gwiazda, gwiazda człowiek z wąsikiem, lub jak kto woli - gwiazda Dawida. Mój osobisty numer jeden!



Ostatni wpis na blogu:







Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)











wtorek, 20 listopada 2018

Hołd dla T.Love, czyli płyta T.Cover

listopada 20, 2018 0


Kilka złotych płyt, dziesiątki przebojów i tysiące koncertów w Polsce i poza nią - tak w największym możliwym skrócie można podsumować 35-lat działalności grupy T.Love. Bez dwóch zdań mówimy w tej chwili o grupie kultowej, z liderem z niespecjalnym głosem, lecz z olbrzymią charyzmą, której słuchacz nie może się oprzeć. I choć Muniek i jego koledzy oficjalnie na ten moment jedynie pauzują, robiąc sobie przerwę od koncertowania, wydaje się, że sami muzycy powoli dostrzegają potrzebę podsumowania niesamowitej kariery.

Jednym z elementów rozliczeń z bogatych muzycznych doświadczeń jest album T.Cover. Na wydanym niedawno krążku wielu muzyków, z różnych pokoleń, reprezentujących odmienne style, prezentuje nam własne wersje przebojów bandu założonego w 1982 roku w Częstochowie.



Na krążku usłyszymy m. in. Katarzynę Nosowską, Acid Drinkers, Natalię Nykiel czy Łąki Łan. Jeśli ktoś pamięta wydawnictwo "Zadyszka" od happysad, może przygotować się na podobny kształt albumu T.Cover.



Każdy z zaproszonych gości wniósł na płytę cząstkę siebie i to, które aranżacje przypadną nam do gustu jest w dużej mierze zależne od stylistyki przypisanej do danego artysty. Dla mnie najciekawszymi okazały się interpretacje Kamila Bednarka oraz Katarzyny Nosowskiej.

Co ciekawe na wydawnictwie nie odnajdziemy coveru piosenki Bóg w wykonaniu Dawida Podsiadło, który dobrych parę miesięcy temu zdobył wielką popularność i estymę wśród użytkowników serwisu YouTube.


T.Love - T.Cover (tracklista)

1. Miuosh – To wychowanie
2. Organek – Autobusy i tramwaje
3. Łąki Łan – I love you
4. Tekno – Potrzebuję wczoraj
5. Nosowska – King
6. Acid Drinkers – Nie, nie, nie (Live)
7. Sokół – Warszawa
8. Karaś/Rogucki – 1996
9. Mietall Waluś – Gnijący świat
10. Bednarek & 5 Element – Stokrotka
11. Xxanaxx – Nie, nie, nie
12. Jordan Reyne – Gnijący świat
13. Sidney Polak – Ajrisz
14. Pola Rise – Jazda
15. Natalia Nykiel – Jak żądło
16. Łąki Łan – I love you (country)
17. Snowman – Jest super
18. Bovska – Lucy Phere
19. Kryzys & Muniek – Armagedon 2014 (pamięci Roberta Afy Brylewskiego) (bonus track)


Ostatni wpis na blogu: Recenzja: Administratorr Electro "Przemytnik"

Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)







niedziela, 18 listopada 2018

Recenzja: Administratorr Electro "Przemytnik"

listopada 18, 2018 0

Tęsknicie za „płynącymi” syntezatorami i elektroniką rodem z lat 80-tych? Jeśli tak, Administratorr Electro jest nieco niespodziewanym spełnieniem Waszych apetytów na muzyczny powrót do przeszłości.

Kryjące się pod powyższą nazwą nietuzinkowe trio powstało w 2013 roku w Warszawie. W jego skład wchodzą obecnie Bartosz „Administratorr” Marmol (wokal, gitara, instrumenty klawiszowe), Paweł Kowalski (bas, chórki, instrumenty klawiszowe) oraz Kuba May (perkusja elektroniczna). W ciągu pięciu lat działalności grupa wydała 3 albumy długogrające, w tym zaprezentowane światu w tym roku wydawnictwo „Przemytnik”.


11 kompozycji składających się na ten krążek to wybuchowa mieszanka old-schoolowych klawiszy, nieśmiało przebijających się gitar, charakternego wokalu lidera grupy oraz polskich, niebanalnych tekstów.

Niespotykane wręcz na rodzimym rynku brzmienie osiągnięte przez muzyków ze stolicy zaskakuje swoimi budulcami.

Syntezatory użyte w nagraniach wydają się być unikatowym miksem dźwięków kojarzących się z twórczością klasyków, takich jak Pet Shop Boys czy Yazoo oraz ścieżek dźwiękowych platformówek z późnych lat 90-tych. O dziwo, przynajmniej w kilku przypadkach takie wykreowanie muzycznego tła sprawdza się doskonale na „Przemytniku”.


Nostalgiczne klawisze to tylko połowa sukcesu Administratorra. Na drugie 50 % składa się m. in. głos Marola. Jego barwa jest naprawdę przyjemna. Piosenkarz  dosyć surowo trzyma się zasady, że mniej znaczy więcej. Nie możemy zatem w tym wypadku mówić o popisach i eksponowaniu melizmatów. Ale właśnie takie jest założenie zespołu. Partie lidera Administratorra Electro są w zasadzie jedynie uzupełnieniem nieco archaicznej elektroniki, która nie tylko na nowej, ale również na poprzednich płytach ochoczo występuje przed szereg, tworząc podwalinę brzmienia stołecznej kapeli.

Administratorr Electro wraz z trzecią płytą potwierdził kształt swojego muzycznego świata, który choć nieco hermetyczny, potrafi zaciekawić tym, co może nam zaproponować. Płyta „Przemytnik” jest zatem specyficznym zagraniem, trafiającym w pewną niszę na polskim alternatywnym rynku muzycznym. Nie jest to wydawnictwo dla każdego, nie mniej jednak być może są to dźwięki, które przypadną do gustu właśnie Tobie, drogi czytelniku.

Za możliwość przesłuchania fizycznej wersji płyty dziękuję portalowi Zażyj Kultury.


Ostatni wpis na blogu:   



Recenzja: Kane Brown "Experiment"











Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)